Knajpy we Lwowie

Kopalnia kawy Co to znaczy we Lwowie pójść do pana Edzia? Jak powstała szkocka księga słynnego matematyka Banacha? Czy to prawda, że spod rynku wydobywa się kawę? Dlaczego Lwów jest znany w środowisku masochizmu? Na te pytania nie dostaniemy odpowiedzi zwiedzając miasto tradycyjnymi szlakami. Możemy to odkryć w pubach i kawiarniach lwowskiej starówki. Pomysłowo zaaranżowane odwołują się do ciekawych, często sensacyjnych wydarzeń z przeszłości nie tylko miasta. Zadziwiają bogatą ofertą i stylem.

Na jednym z rogów Rynku w połowie XIX wieku Edward Tarlerski otworzył restaurację „Atlas” i uruchomił tam pierwszą publiczną, płatną toaletę. Wieść ta szybko rozeszła się wśród mieszkańców i do dzisiaj lwowiacy, idąc do WC mówią, że idą do pana Edzia. Po przeciwnej stronie Rynku pod kamienicami działa ziemianka Ukraińskiej Powstańczej Armii, zwana Kryjówką. Żeby do niej wejść trzeba znać hasło. W rzeczywistości jest to ciekawy lokal dla osób, które nie boją zmierzyć się z inną wersją historii i chcą poznać współczesnych, zwykłych Ukraińców. Lokal zyskał sławę w całym postradzieckim świecie z powodu oryginalnego, antyrosyjskiego menu. Można w nim także postrzelać do wizerunków Stalina czy Putina. Lwów nie boi się kontrowersyjnych tematów. Przecież tutaj urodził się Leopold Ritter von Sacher-Masoch (1836), który napisał skandalizująca książkę „Wenus w futrze”. Opisał w niej szczegóły eksperymentu, któremu sam się poddał. Został na pół roku niewolnikiem bogatej hrabiny. Psychoanalityczny i psychiatrzy takie perwersje nazwali masochizmem. Rodzina Masochów, w szczególności ojciec - dyrektor lwowskiej policji, protestowała i procesowała się przeciwko nieprzyzwoitemu użyciu ich nazwiska, ale było za późno. Termin rozprzestrzenił się na całym świecie. Dziś lwowską pamiątką tamtych wydarzeń jest lokal, do którego zaprasza sam Leopold Masoch stojąc przed wejściem.

Kryjiwka - knajpa bunkier Mocną stroną Lwowa są kawiarnie. Zwyczaj picia czarnego naparu rozpropagował lwowianin Jerzy Kulczycki. Kiedy Jan III Sobieski podchodził pod Wiedeń w 1683 roku, Kulczycki przekradł się do obozu wielkiego wezyra i rozeznał się w sytuacji. Swoje obserwacje przekazał królowi i ten mógł zaplanować atak na Turków. Został za to przez króla obdarowany kosztownościami, lecz Kulczycki wybrał worki z nieznanymi Europejczykom ziarenkami kawy. Na ich bazie założył pierwszą kawiarnie w Wiedniu. Z Wiednia moda na kawę trafiła do Lwowa. Wśród wielu kawiarni wyróżnia się „Kopalnia Kawy”. Posiada w swoich podziemiach wystawę aranżującą kopalnie. Górnicy w pocie czoła wydobywają czarne złoto z zalegających pod płytą Rynku pokładów czystej kawy. Ciekawą kawiarnią jest historyczna „Szkocka”. Zbierali się w niej światowej sławy lwowscy matematycy. Najwybitniejszym był Stefan Banach – twórca zeszytu nierozwiązanych zadań. Naukowiec pijąc kawę i inne trunki tworzył abstrakcyjne równania matematyczne i zapisywał je na stołach. Zrozpaczony właściciel podsuwał mu wtedy zeszyt, który dostał od żony Banacha i tak powstała „szkocka księga”. Na ulicach Lwowa zapach kawy miesza się z delikatną wonią czekolady, którą wytwarza „Manufaktura czekolady”. Wszystko na oczach delektujących się smakoszy. Będąc na Ukrainie prędzej czy później zostaniemy poczęstowani sałem czyli słoniną, a na pewno w małej restauracji „Muzeum Sała”, stylizowanej, jak sugeruje nazwa na muzeum. Dlatego zobaczymy tam także piękne rzeźby i inne dzieła sztuki, oczywiście ze słoniny.

Masoch - jaskinia masochizmu Lwów i Borysław to stolice przemysłu naftowego. Ignacy Łukasiewicz razem z blacharzem Adamem Bratkowskim skonstruowali pierwszą na świecie lampę naftowa. Jej historię we Lwowie można poznać nie w muzeum, lecz w pubie na ormiańskiej. Do wejścia do „Lampy Naftowej” zachęcają siedzący Lukasiewicz i Jan Zech – współpracownik Łukasiewicza, który wychyla się z okna kamienicy. We Lwowie są także piwiarnie na europejskim poziomie, w których można raczyć się złocistym trunkiem. Przy niektórych działają prywatne, lokalne produkcje. Stara przedwojenna reklama lwowskiego browaru głosi: „Kto lwowskie piwo pije, ten sto lat żyje”. Nasza wędrówka po zaułkach i lokalach gościnnego Lwowa nie skończyła się. Warto odkrywać nowe puby i kawiarnie Lwowa.